wtorek, 18 grudnia 2012




I gdy otworzyłam drzwi nagle zobaczyłam że to nie był Paweł ale Daniel,który stał z pizzą na rękach.Zatkało mnie,po chwili zapytałam:
K-co ty tu robisz??
D-no nie ma co bardzo miłe przywitanie.Pomyślałem że przydałaby ci się przerwa w nauce więc odłożyłem spotkanie z chłopakami i wpadłem do ciebie. No to co mogę wejść??
K-tak wchodź
W tym momencie chodziły mi różne myśli po głowie,ale przewodnią było to co teraz zrobić.Moje przemyślenia przerwały słowa Daniela:
D-usiądź kolo mnie-poklepał ręką kanapę,a ja posłusznie usiadłam
D-chciałbym cię przeprosić
K-ale za co??
D-bo wiem ze byłaś na mnie zła i przyznam ze ja na ciebie też
K-ale ja wcale..
D-proszę nie przerywaj mi.Wiem że mogłaś się czuć urażona tym że zapominam o zaplanowanym wcześniej spotkaniu,mnie też trochę wkurzyło gdy powiedziałaś mi że wieczorem nie masz dla mnie czasu,ale wszystko sobie przemyślałem i chce żebyś wiedziała,że jesteś dla mnie ważniejsza od jakiegoś spotkania z kumplami.No to jak zgoda??
K-jasne że zgoda
D-no to chodź do mnie głuptasie-powiedział i mocno mnie przytulił
Nigdy nie znałam go od tej strony.W tym momencie poczułam się okropnie,o zrezygnował ze spotkania z kumplami,a ja za jego plecami umawiam się z chłopakiem co prawda na naukę,ale Daniel tego nie zrozumie,zresztą gdyby on się umówił na naukę z jakąś laska też byłoby mi to trudno zrozumieć.Właśnie wtedy zrozumiałam ze byłam cholernie głupia,mogłam mu od razu powiedzieć o nauce z Pawłem.Teraz to i tak już nie istotne bo czasu nie da się cofnąć.
Zaczęliśmy jeść pizze i oglądać telewizję,było super,nawet myślałam ze Paweł już nie przyjdzie,ale wszystko co dobre szybko się kończy.Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
Cholera-pomyślałam ze tez akurat teraz
K-no to ja pójdę otworzyć
D-nie siedź ja pójdę
K-ale w końcu to ty jesteś gościem i trochę nie wypada żebyś drzwi otwierał
D-daj spokój
No już po mnie pomyślałam,co mnie podkusiło żeby zrobić taka głupotę,no nic porostu powiem prawdę.Siedząc na kanapie słyszałam o czym rozmawiali.
P-sory ja chyba adresy pomyliłem
D-czekaj my gramy razem drużynie koszykarskiej,Paweł tak??
P-no tak
D-ja jestem Daniel
P-wiem
D-wchodź
P-ale ja jestem umówiony i już zresztą spóźniony
D-aha,a mówiłeś że pomyliłeś adresy to może powiedz jakiego szukasz,a ja ci spróbuje pomoc
P-ulica Parkowa 34 nr.domu 113a
D-no przecież to tutaj
P-no nie możliwe bo ja się z tobą nie umawiałem,no chyba ze potrafisz wytłumaczyć mi matematykę
D-coś ty  chłopie dla mnie matma to czarna magia,ale tak w ogóle to z kim się umówiłeś??
P-taka ładna blondynka,na imię miała Klaudia
D-no to dobrze trafiłeś,wchodź
Po chwili zobaczyłam wchodzącego Daniela i idącego za nim Pawła.
Daniel zabrał leżące na stole kluczyki do swojego samochodu,a wychodząc powiedział:
D-no to ja już nie będę wam przeszkadzał,w końcu Klaudia masz ważniejsze rzeczy do robienia niż spotkanie ze mną.
W tym momencie poczułam się jak szmata.Próbowałam mu tłumaczyć:
K-ja mu miałam tylko matmę wytłumaczyć-mówiłam biegnąc za nim po korytarzu.
Jednak moje tłumaczenia nic nie dały.Daniel wsiadł do auta i pojechał nie wiadomo gdzie.Próbowałam do niego dzwonić,ale nie odbierał,wcale się mu nie dziwiłam.Wiedziałam ze to moja wina i czułam się okropnie.Gdy wróciłam do salonu usłyszałam nagle:
P-przepraszam to moja wina
K-daj spokój skąd mogłeś wiedzieć,a poza tym ja cie tu zaprosiłam
P-wiesz co to może ja sobie już pójdę,bo na pewno ni masz ochoty na jakieś douczanie,no to cześć
K-czekaj,przecież nie możesz pójść nie przygotowany,wyciągnij zeszyty,teraz i tak nic nie załatwię w sprawie z Danielem bo muszę poczekać aż ochłonie.
Nalałam nam soku pomarańczowego i zaczęłam mu tłumaczyć,po jakiś dwóch godzinach wytłumaczyłam mu cały dział i poszedł do domu.
Było kilkanaście minut po 18:00 i zaraz mieli wrócić rodzice z pracy,więc posprzątałam i poszłam na górę.Znowu próbowałam się dodzwonić do Daniela,on znów nie odbierał więc zostawiałam mu wiadomości i pisałam sms-y , ale znowu nic
Klaudia jesteś??-zawołała nagle mama
K-tak uczę się
I postanowiłam się trochę pouczyć bo byłam strasznie zdenerwowana i chciałam jakoś o tym zapomnieć.Kułam już jakaś godzinę gdy mama zawołała mnie na kolacje.
Gdy zeszłam mamuśka i tata siedzieli już przy stole,wiec się przysiadłam,po czym mama zapytała:
Jak tam w szkole??
K-dobrze,po staremu-odpowiedziałam i nagle zadzwonił telefon
Ja odbiorę-powiedziała mama
Klaudia to do Ciebie
K-do mnie zdziwiłam się,bo każdy dzwonił na moja komórkę  a nie na telefon domowy,ale odebrałam
K-słucham
Nie mogłam uwierzyć to co usłyszałam,miałam ochotę się rozbeczeć…

cdn.


Nagle usłyszałam dzwonek mojej komórki,szybko się poderwałam i odebrałam
K-Słucham-powiedziałam ze zdenerwowaniem
D-Cześć kochanie to ja twój prywatny budzik,pora do szkoły śpiochu
K-Cześć.Cholera już 7:45
D-No czekam na Ciebie na dole
K-zaraz schodzę do Ciebie
Odłożyłam telefon i szybko poderwałam się z łóżka,po czym pobiegłam do łazienki.Oczywiście musiałam zrobić sobie makijaż,ponieważ nie mogłam pokazać się mojemu chłopakowi bez niego bo przez to zaspanie wyglądałam jak czarownica.Gdy skończyłam wybiegłam z łazienki,zabrałam ze sobą torbę i pobiegłam na dół.Gdy wyszłam z domu zobaczyłam Daniela stojącego przy jego bmw.
Od razu rzuciłam się mu na kark,a on pocałował mnie.
D-To co jedziemy??
K-jasne bo jesteśmy już spóźnieni do szkoły
Wsiedliśmy do samochody i pojechaliśmy,po drodze oczywiście śmialiśmy się z czego popadnie zresztą jak zawsze.
Gdy dojechaliśmy otworzyłam drzwi i szybko pobiegłam do szkoły po drodze krzyknęłam:
widzimy się po szkole!!
odpowiedzi już nie usłyszałam ale na pewno była twierdząca.
Gdy tak biegłam po korytarzu nagle w kogoś wpadłam,zeszyty wypadły mi z torby.
podniosłam głowę a tam zobaczyłam wysokiego,przystojnego blondyna o pięknych oczach.A do tego wszystkiego miał extra perfumę.Pomyślałam co ja myślę,przecież mam chłopaka.Gdy już się opamiętałam wydobyłam z siebie słowo:przepraszam
Nic się nie stało-odpowiedział chłopak,po czym pomógł mi zbierać zeszyty.
Jestem Paweł-powiedział
A ja Klaudia-odpowiedziałam
K-dziękuję za pomoc i jeszcze raz przepraszam,ale teraz muszę już lecieć bo jestem spóźniona na lekcję
P-jasne leć
Pa-powiedziałam i pobiegłam do klasy
Gdy znalazłam się pod klasą pomyślałam przez chwile co powiedzieć nauczycielce od polskiego żeby się do mnie nie przyczepiłam po czym zapukałam i weszłam do klasy.
K-dzień dobry ,przepraszam za spóźnienie
Gdy już myślałam ze obędzie się bez kazania nagle usłyszałam:
Dzień dobry,ciesze się iż raczyła się panienka pokazać na lekcji języka polskiego.
K-przepraszam ale zaspałam
A co nie ma panienka w domu budzika czy nie umie panienka sobie go nastawić??
Miałam ochotę ja zabić,ale uspokoiłam się,bez wdawania się w dalsze dyskusje z ta głupia baba bo jak wiadomo mądrzejszy musi ustąpić, usiadłam do ławki.
K-cześć -powiedziałam do Agnieszki
Nie dość ze się spóźnia to jeszcze rozmawia,dostajesz uwagę
K-za co powiedziałam tylko cześć
No sama się panienka przyznała
A-daj sobie spokój to nic nie da,dobrze o tym wiesz,jeszcze sobie pogorszysz sytuację
K-masz racje Agniecha
Przez cała lekcję czekałam tylko na dzwonek,nie mogłam słuchać już tej baby,cały czas mnie obserwowała nawet nie miałam jak popisać sms-ów.
Nareszcie dzwonek!!
Wybiegłam z klasy jak najszybciej i przed nią poczekałam na Agnieszkę.
Wyszłyśmy na pole bo miałyśmy spotkanie z  grupą organizującą dyskotekę na koniec roku szkolnego.Mieliśmy do obgadania jeszcze kilka spraw.
Gdy skończyliśmy poszliśmy na resztę lekcji,które minęły dość szybko.Po zakończeniu zajęć ja i Agnieszka poszłyśmy na trening chłopaków w kosza,który odbywał się na przyszkolnym boisku.
Usiadłyśmy na trybunach i wtedy zauważyłam ze gra tam ten chłopak-Paweł.
Po skończeniu meczu Agnieszka poszła do domu a ja czekałam na Daniela i wtedy zauważyłam przechodzącego Pawła ,wyglądał tak słodko.
Nie byłabym sobą,gdybym do niego nie zagadała:
Gratuluję wygranej!!-krzyknęłam
P-dzięki
K-bardzo dobrze grasz!!-uśmiechnęłam się do niego,bo był trochę smutny
P-dzięki,ale i tak według trenera jestem nie na tyle dobry żeby grac w pierwszym składzie
K-tak wiem on za najlepszych uważa Daniela i jego grupę,ale się nie przejmuj spróbuję ci jakoś to załatwić
P-wiesz ja wołałbym dojść do tego przez swoja prace a nie przez znajomości bo to by świadczyło o tym ze  sam nie potrafię własna praca do czegoś dojść
K-rozumiem
P-muszę lecieć do domu bo mam sprawdzian z matmy i za cholerę nic z tego nie rozumiem
K-słuchaj ja chodzę na profil matematyczny wiec coś wiem z matematyki i mogę ci coś wytłumaczyć, oczywiście jeśli chcesz
P-a mogłabyś??
K-no jasne.Wpadnij do mnie na ul.parkową 34 nr domu 113a,może być o 16.00??
P-no jasne
K-no to widzimy się później
P-to do 16.00
K-no pa
D-co ty go znasz??
K-przestraszyłeś mnie,poznałam go dzisiaj i tak gadaliśmy
D-aha no to odwieź cie do domu
K-przecież mieliśmy iść na pizze
D-cholera zapomniałem i umówiłem się z chłopakami
K-nie no jasne idź
D-może spotkamy się wieczorem??
K-wiesz co nie dam rady,mam dużo nauki
D-aha no to chodź odwiozę cie
K-jeśli masz  spotkanie z chłopakami to pójdę na nogach do domu
D-nie no nie wygłupiaj się odwiozę cie chodź
No i poszłam.W czasie drogi zaczęłam tego żałować,przez cala drogę ani słowem się do siebie nie odzywaliśmy.Czułam się nieswojo.Chciałam żebyśmy już dojechali.
W końcu dojechaliśmy ,skończyła się ta męka.
K-no to cześć do jutra
D-cześć
Zamknęłam i drzwi i przez otwarta szybę powiedziałam:
K-wiesz jutro do szkoły pójdę z Agniechą wiec nie musisz przyjeżdżać
D-Ok
I pojechał.W końcu-pomyślałam i weszłam do domu,a tam zastałam straszny bałagan.Mamy ani taty nie było w domu a ja miałam za chwile przyjąć gościa,wiec bez dalszego namysłu zabrałam się do sprzątania.
Gdy już posprzątałam to do przyjścia Pawła zostało 15min wiec pobiegłam na górę i przebrałam się bo nie wypada przyjąć gościa w wymiętej koszuli i dresach.
Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi,wiec pobiegłam otworzyć...
cdn.